„Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trawa pod stopami... Słyszałem o takich rzeczach. Żyję w świecie bez nich, w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu. Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili. Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieję. Lecz teraz... Jedyne, czego się boję, to przyszłość."

Do "Metro 2033" autorstwa Dmitry'ego Glukhovsky'ego sięgnęłam z dość prymitywnych powodów. Urzekła mnie okładka stworzona przez Ilję Jackiewicz i wydrukowa na "Metrze" wydawnictwa Insignis. Przenośnie oddaje klimat i zachęca do przeczytania czegoś innego, niż zazwyczaj.

"Metro 2033" to thriller SF, który zawiera przemyślenia natury filozoficznej, psychologicznej oraz socjologicznej. Jest to opowieść postapokaliptyczna o szukaniu miejsca w życiu i dorastaniu; obraz świata po jego końcu. Poniekąd to także satyra polityczna z naciskiem na politykę rosyjską. Dmitry Glukhovsky, Rosjanin swą powieść zaczął pisać jako nastolatek. Pomysł zrodził się, gdy jako uczeń dojeżdżał do szkoły metrem oraz zamiłowaniem do gry „Fallout”, która jest podobna gatunkowo do książki.

 

Artem- główny bohater ok. 25-letni, żyje w świecie, a raczej w jego pozostałościach- moskiewskie metro. Zaliczył się do grupy 70 000 ludzi, którym los dopisał. 70 tys. ze wszystkich mieszkańców Moskwy, stolicy Rosji. To zatrważająco mała liczba pozostałych przy życiu. Artem jako kilkuletni chłopiec w piękny, słoneczny dzień idąc z mamą przez stację metra doznał i tragedii i szczęścia. Beztroski spacer stał się początkiem bombardowania nuklearnego oraz zakończył się śmiercią matki. Ocalił go wojskowy, przyszły naczelnik stacji WOGN- Suchy. Od tamtej pory nazywa go wujkiem Saszą. Bohater otrzymał bardzo ważne zadanie, które decydowało o dalszym życiu mieszkańców stacji. Nie dość, że już jest niebezpiecznie, szaleją choroby, a z każdym kolejnym dniem brakuje coraz więcej rzeczy do przeżycia, to narodziło się nowe zagrożenie. Na barkach Artema spoczywa życie ocalałej w metrze ludności. Został wybrany nie bez powodu. Pewne wydarzenie, w którym brał udział, gdy był młodszy, przyczyniło się do stanu obecnego. Pomimo głównego zadania, będzie musiał przejść przez wiele innych i pokonać trudności: "Wczepimy się zębami w życie, będziemy się go trzymać ze wszystkich sił".

Mieszkańcy metra żywią się przede wszystkim grzybami wyhodowanymi w tunelach, słabymi i bladymi, ale jadalnymi świniami i kurami; piją przefiltrowaną wodę, która jest w tunelach metra. Zaprojektowane ma filtry przeciwradiacyjne, a hermetyczne wrota i grube ściany nie pozwalają na przedostanie się promieniowania oraz mutantów. Wiele stacji zaopatrywanych jest w elektryczność przez generatory, ale światło to w większości przypadków, to słabe światło awaryjne. Wszelkie przedmioty codziennego użytku np. broń, lekarstwa, książki z powierzchni ziemskiej przynoszone są przez stalkerów. Stalker to śmiałek, który ubrany w specjalne ubranie i z bronią ryzykuje własne życie dla dobra pozostałych mieszkańców. Podzielono się na frakcje np. pod względem wyznania religijnego, stopnia naukowego. Stacje walczą ze sobą albo zawierają sojusze. "Ludzie zawsze umieli zabijać lepiej niż inne żywe stworzenie".

Aż do ostatniej strony powieści autor trzymał mnie w niepewności i nieposkromionej ciekawości. Kilka razy przyłapałam się na wstrzymywaniu oddechu podczas lektury. "Metro 2033" nie jest przewidywalną i pustą książką. Dzięki zawartych w niej przemyśleniom i opisom sytuacji, daje do myślenia. Od początku czytania uderzyła mnie twardośc języka pisanego. W dalszej lekturze, przeciwnie do początku przyzwyczaiłam się do tej twardości, ale śmiało mogę stwierdzić, że powieść stała się dla mnie atrakcyjniejsza. Epiolg "Ewangelia według Artema" skłoniła nie do refleksji. Poznałam głównego bohatera od drugiej strony. Glukhovsky w 2007 r. został nagrodzony za najlepszy debiut europejskim konkursie literackim Eurocom w Kopenhadze. Niesamowity jest fakt, ze "Metro 2033" zostało wydane, gdy autor miał 18 lat.

Podsumowując- bardzo polecam. Wartka akcja nie pozwala oderwać się od lektury. Spośród ostatnio wydanych książek ta wyróżnia się oryginalnością. W opowiadaniu "Przed i po" Glukhovsky napisał jak doszło do wybuchu wojny. Chiny dokonały ataku rakietowego na Tajwan, a USA opowiedziały się po stronie Tajwanu i napadły na Chiny. Następnie Rosja przystąpiła do ataku na Stany Zjednoczone. Na skutek globalnego konfliktu nuklearnego wszystkie duże miasta zostały starte z Ziemi, a planeta- skażona radioaktywnie. Sam nasuwa się na myśl cytat z "Metro 2033": "Boże, jaki piękny świat zniszczyliśmy".

Zuzanna Mazur III c